-Co?
- Federacja również wysłała podobne misje. A
także kilka niezależnych korporacji. Wszyscy
mieli podobne zadania: podpisanie porozumienia
z obce rasą, mającego na celu przejęcie kontroli
nad obszarami zajętymi przez do tychczasowych
ludzkich wrogów.
Elaine przez dłuższy czas wpatrywała się w podłogę.
Jakbyś się czul, gdybyś się zorientował, że
twoja własna rasa jest zepsuta do cna, jest
gotowi wejść w układ z diabłem tylko po to,
aby mieć przewagę nad własnym bratem?
-
Nie mogę w to uwierzyć. Po prostu w głowie
mi się nie mieści, że ktos mógłby być tak
głupi lub tak... zły. Oni mogli nas zmieść.
Jak ktokolwieK mógł próbować porozumieć się
z czymś, co tylko marzy, aby wytępić cały
nasz gatunek. Nie sądziłam, że nawet Imperium
może być tak niemoralne.
- Szczegóły i cele naszej misji są zapisane
w pamięci komputera pokładowego.
-
Nie mam ochoty na oglądanie tego - powiedziała.
- Straciłabym cały szacunek dla moich przodków,
a jednak przynajmniej w części chiałabyrn
zachować jakieś złudzenia
- wykrztusiła z siebie. - A tak właściwie,
to po co mi o tym wszystkim mówisz?
- Jestem upoważniony do dyskutowania na ten
temat ze wszystkimi członkami załogi.
- Robot spuścił wzrok i zaczął wpatrywać się
w szarą plastikową podłogę. Po chwili, jakby
coś mu przeszkadzało, poruszył się w swoim
fotelu.
-
Nie jestem członkiem załogi - zauważyła Elaine.
- Przepisy Imperium zakładają, że osoby, które
przeżyły katastrofę innego statku i znalazły
się na naszym pokładzie, powinny być traktowane
jak stali członkowie załogi. Należy udzielić
im wszelkiej pomocy i, jeśli od tego zależy
powodzenie celu misji, również poinformować
ich o zadaniach statku - powiedział robot.
-
Wygrałeś. Nigdy wcześniej nie miałam do czynienia
z robotem. - Zrozumiała, że niezależnie od
powodów, dla jakich chciał jej wszystko powiedzieć,
nie było sensu się z nim kłócić. Podając pewne
szczegóły dotyczące misji, napewno miał zakodowane
specjalne instrukcje, jak należy zachowywać
się wobec szpiegów.
W miarę jak statek zmieniał swoje położenie
wobec gwiazd, kokpit pogrążał się w ciemności.
W świetle jej latarki można było ujrzeć błyszczące
oczy robota. Czekali w milczeniu obserując
siebie nawzajem, podczas gdy cierpliwe gwiazdy
łukiem okrążały statek - OK - powiedziała
w końcu Elaine. - Wynośmy się stąd. Czy masz
coś tu na pokładzie, co ewentualnie chciałbyś
zabrać?
- Zostanę tutaj - odpowiedział robot.
- Co? przepaliły ci się jakieś obwody albo
co? A może polubiłeś siedzenie w głębokiej
próżni i gapienie się przez wieki na swój
uszkodzony statek i gwiazdy, Czy mam wrócić
zajakiś milion lat, aby sprawdzić jak ci się
wiedzie?
- Myślałem o różnych rzeczach - stwierdził
unikając jej wzroku.
- Na twoim miejscu, dałabym sobie spokój.
Najwyraźniej nie wychodzi ci to na dobre
- Nauczono mnie wypełniać dokładnie wszystkie
wydane rozkazy. Ale zorientowałem się, że
podczas wprowadzania w życie niektórych projektów
powinno się również brać pod uwagę aspekt
moralny sprawy. Pomaganie obcemu gatunkowi
w destrukcji ogromnej liczby własnych członków
jest całkowicie niemoralne.
- Ale mi odkrycie. I sam to wymyśliłeś przez
te ostatnie dwieście lat? Gratulacje. Czy
poza umieszczeniem twojego nazwiska na liście
chętnych do nagrody z zakresu filozofii, chciałbyś,
abym ci w czymś pomogła?
Robot spojrzał na niąjakby z żalem, jednak
nic nie odpowiedział. Elaine zajrzała w jego
czyste, ludzkie oczy maszyny i zrozumiała.
- Rozumiem - powiedziała spokojnie. - Wiem
w czym mogę ci pomóc. Ale ty nie możesz mnie
o to poprosić, prawda? To by pogwałciło kolejną
z twoich wytycznych.
Powoli, jakby to wymagało ogromnego wysiłku,
robot pokiwał głową. Nagle zrobiło się jej
go żal. Zbliżyła się do siedzącej maszyny,
rękawicą dotknęła jego ramienia. Nie było
tam nic poza sztuczną tkanką. Robot spojrzał
- OK - powiedziała. - Pomogę ci. - Maszyna
zamknęła oczy i skłoniła się jak do modlitwy,
Melaine odwróciła się i powoli zaczęła się
kierować do wyjścia.
Z mostka Sligo Maid'a przyglądała się jak
uszkodzony statek rozpoczynał swoją dalszą
długą podróż. Za pomocą swoich silników zatrzymała
bezwładny kołowrót wraka i nakierowała go
na nowy kurs. To może potrwać lata, ale napewno
w którymś momencie statek i jego tajemnice
oraz pozostały przy życiu sztuczny człowiek
załogi zostaną wciągnięci przez siłę grawitacji
jakiejś gwiazdy lub planety.
- Komputer - powiedziała nagle. - Czy monitorowałeś
wszystkie tranmisje, podczas gdy byłam na
pokłądzie tego wraka?
Wszystkie transmisje zostały zapisane. Czy
mam je odtworzyć?
- Nie. A właściwie to sądzę, że najlepiej
by było gdybyś wykasował wszystkie te informacje.
Skasuj wszystko, co zanotowałeś od momentu,
gdy po raz pierwszy go zobaczyliśmy. Zapisy
sensorów, stan statku, transmisje radiowe,
wszystko. Rozumiesz?
- Czy jesteś pewna, że chcesz to zrobić? -
zapytał ze zdziwieniem.
- Tak, oczywiście, że jestem pewna. Nie denerwuj
mnie, tylko zrób to.
- Żądane dane zostały wymazane - powiedział
komputer.
Elaine mogła przysiąc, że w jego tonie słyszała
niezadowolenie. Jednak po chwil chrząknął.
- O co teraz chodzi?
- Nasz aktualny kurs zaprowadzi nas do ciała
planetarnego orbitującego wokół słońca tego
systemu. Nieznane ciało ma dwie satelity.
Jego odpowiednie rozmiary i gęstość wskazuje
na możliwość wydobywania surowców mineralnych.
Czy chcesz zbadać to ciało?
- Tak, sądzę że to dobry pomysł. Przynąjmniej
po nałożeniu drogi będę coś z tego miała.
Poza tym zawsze chciałam nazwać jakąś planetę.
Damy jej trzy imiona... Grzech, Odpuszczenie
i... Przebaczenie.
|