Home
The Stories
Faust

 





e-mail
PL FFE Site
Webmaster


Hosting by:

StareGry.pl
stare gry, klasyka,
abadonware


Best view: IE 5+
800x600
1024x768
screen resolution







"Faust" by: S.L.A.M


str. 4

-Co?

- Federacja również wysłała podobne misje. A także kilka niezależnych korporacji. Wszyscy mieli podobne zadania: podpisanie porozumienia z obce rasą, mającego na celu przejęcie kontroli nad obszarami zajętymi przez do tychczasowych ludzkich wrogów.

Elaine przez dłuższy czas wpatrywała się w podłogę. Jakbyś się czul, gdybyś się zorientował, że twoja własna rasa jest zepsuta do cna, jest gotowi wejść w układ z diabłem tylko po to, aby mieć przewagę nad własnym bratem?

- Nie mogę w to uwierzyć. Po prostu w głowie mi się nie mieści, że ktos mógłby być tak głupi lub tak... zły. Oni mogli nas zmieść. Jak ktokolwieK mógł próbować porozumieć się z czymś, co tylko marzy, aby wytępić cały nasz gatunek. Nie sądziłam, że nawet Imperium może być tak niemoralne.

- Szczegóły i cele naszej misji są zapisane w pamięci komputera pokładowego.

- Nie mam ochoty na oglądanie tego - powiedziała. - Straciłabym cały szacunek dla moich przodków, a jednak przynajmniej w części chiałabyrn zachować jakieś złudzenia

- wykrztusiła z siebie. - A tak właściwie, to po co mi o tym wszystkim mówisz?

- Jestem upoważniony do dyskutowania na ten temat ze wszystkimi członkami załogi.

- Robot spuścił wzrok i zaczął wpatrywać się w szarą plastikową podłogę. Po chwili, jakby coś mu przeszkadzało, poruszył się w swoim fotelu.

- Nie jestem członkiem załogi - zauważyła Elaine.

- Przepisy Imperium zakładają, że osoby, które przeżyły katastrofę innego statku i znalazły się na naszym pokładzie, powinny być traktowane jak stali członkowie załogi. Należy udzielić im wszelkiej pomocy i, jeśli od tego zależy powodzenie celu misji, również poinformować ich o zadaniach statku - powiedział robot.

- Wygrałeś. Nigdy wcześniej nie miałam do czynienia z robotem. - Zrozumiała, że niezależnie od powodów, dla jakich chciał jej wszystko powiedzieć, nie było sensu się z nim kłócić. Podając pewne szczegóły dotyczące misji, napewno miał zakodowane specjalne instrukcje, jak należy zachowywać się wobec szpiegów.

W miarę jak statek zmieniał swoje położenie wobec gwiazd, kokpit pogrążał się w ciemności. W świetle jej latarki można było ujrzeć błyszczące oczy robota. Czekali w milczeniu obserując siebie nawzajem, podczas gdy cierpliwe gwiazdy łukiem okrążały statek - OK - powiedziała w końcu Elaine. - Wynośmy się stąd. Czy masz coś tu na pokładzie, co ewentualnie chciałbyś zabrać?

- Zostanę tutaj - odpowiedział robot.

- Co? przepaliły ci się jakieś obwody albo co? A może polubiłeś siedzenie w głębokiej próżni i gapienie się przez wieki na swój uszkodzony statek i gwiazdy, Czy mam wrócić zajakiś milion lat, aby sprawdzić jak ci się wiedzie?

- Myślałem o różnych rzeczach - stwierdził unikając jej wzroku.

- Na twoim miejscu, dałabym sobie spokój. Najwyraźniej nie wychodzi ci to na dobre

- Nauczono mnie wypełniać dokładnie wszystkie wydane rozkazy. Ale zorientowałem się, że podczas wprowadzania w życie niektórych projektów powinno się również brać pod uwagę aspekt moralny sprawy. Pomaganie obcemu gatunkowi w destrukcji ogromnej liczby własnych członków jest całkowicie niemoralne.

- Ale mi odkrycie. I sam to wymyśliłeś przez te ostatnie dwieście lat? Gratulacje. Czy poza umieszczeniem twojego nazwiska na liście chętnych do nagrody z zakresu filozofii, chciałbyś, abym ci w czymś pomogła?

Robot spojrzał na niąjakby z żalem, jednak nic nie odpowiedział. Elaine zajrzała w jego czyste, ludzkie oczy maszyny i zrozumiała.

- Rozumiem - powiedziała spokojnie. - Wiem w czym mogę ci pomóc. Ale ty nie możesz mnie o to poprosić, prawda? To by pogwałciło kolejną z twoich wytycznych.

Powoli, jakby to wymagało ogromnego wysiłku, robot pokiwał głową. Nagle zrobiło się jej go żal. Zbliżyła się do siedzącej maszyny, rękawicą dotknęła jego ramienia. Nie było tam nic poza sztuczną tkanką. Robot spojrzał

- OK - powiedziała. - Pomogę ci. - Maszyna zamknęła oczy i skłoniła się jak do modlitwy, Melaine odwróciła się i powoli zaczęła się kierować do wyjścia.

Z mostka Sligo Maid'a przyglądała się jak uszkodzony statek rozpoczynał swoją dalszą długą podróż. Za pomocą swoich silników zatrzymała bezwładny kołowrót wraka i nakierowała go na nowy kurs. To może potrwać lata, ale napewno w którymś momencie statek i jego tajemnice oraz pozostały przy życiu sztuczny człowiek załogi zostaną wciągnięci przez siłę grawitacji jakiejś gwiazdy lub planety.

- Komputer - powiedziała nagle. - Czy monitorowałeś wszystkie tranmisje, podczas gdy byłam na pokłądzie tego wraka?

Wszystkie transmisje zostały zapisane. Czy mam je odtworzyć?

- Nie. A właściwie to sądzę, że najlepiej by było gdybyś wykasował wszystkie te informacje. Skasuj wszystko, co zanotowałeś od momentu, gdy po raz pierwszy go zobaczyliśmy. Zapisy sensorów, stan statku, transmisje radiowe, wszystko. Rozumiesz?

- Czy jesteś pewna, że chcesz to zrobić? - zapytał ze zdziwieniem.

- Tak, oczywiście, że jestem pewna. Nie denerwuj mnie, tylko zrób to.

- Żądane dane zostały wymazane - powiedział komputer.

Elaine mogła przysiąc, że w jego tonie słyszała niezadowolenie. Jednak po chwil chrząknął.

- O co teraz chodzi?

- Nasz aktualny kurs zaprowadzi nas do ciała planetarnego orbitującego wokół słońca tego systemu. Nieznane ciało ma dwie satelity. Jego odpowiednie rozmiary i gęstość wskazuje na możliwość wydobywania surowców mineralnych. Czy chcesz zbadać to ciało?

- Tak, sądzę że to dobry pomysł. Przynąjmniej po nałożeniu drogi będę coś z tego miała. Poza tym zawsze chciałam nazwać jakąś planetę. Damy jej trzy imiona... Grzech, Odpuszczenie i... Przebaczenie.

 






przejdź do strony: 1 3 4


Frontier: First Encounters by David Braben and Frontier Developments ©1995
Everything else ©2002 Marcin Oleksy unless otherwise stated
    PL Frontier: First Encounters Web Site