|
Statek po prostu odbijał światło gwiazd systemu.
Obracające się powierzchnie kadłuba, będące
pod odpowiednim kątem, odbijały różny rodzaj
światła, błyszczały przez kilka sekund, aby
po chwili znowu zniknąć.
Według niej wszystkie zmiany następowały nieregularnie,
komputer był jednak w stanie przetworzyć konkretny
obraz.
- Czy na podstawie tych zmian światła możesz
odtworzyć kształt tego statku?
- spytała. Na drugim ekranie pojawił się obraz
długiego, jakby żądła, które wolno ,obracało
się wokół przeciągniętej przez środek pionowej
osi.
- Nie kojarzę takiego typu. Wygląda dość staroświecko.
Mam nadzieję,
że do tego wszystkiego nie jest to jakiś obcy.
Nigdy nie mogłam zapamiętać procedury "Pierwszych
Spotkań". No, może z wyjątkiem kawałka
"Chcę się
widzieć z dowódcą".
Abstrakcyjny obraz na drugim ekranie nagle
wyostrzył się i pojawiła się na nim cała masa
różnych znaczków i napisów. Szybko przeleciała
po nowym odczycie i nie zauważywszy żadnych
zewnętrznych wyrzutni pocisków odetchnęła
z ulgą.
- Udało ci się go zidentyfikować, co. I co
to takiego?
- Rozmiary pojazdu pasują do statków zwiadowczych
dalekiego zasięgu klasy Weyprecht. W latach
2918-2993 Imperium wybudowało osiemdziesiąt
cztery takie statki. Cztery jednostki tego
typu są nadal w użyciu floty Imperium, jedenaście
zaś jest nieprzypisanych. W naszym sektorze
nie zgłoszono zaginięcia jednostki tego typu
.
- Napewno więc mam halucynacje. Muszę na jakiś
czas to odstawić. -
Po chwili zastanowienia rzekła. - Poczekaj.
A jeżeli to nie jest wytwór mojej
wyobraźni, a może Imperium wysłało tutąj swoich
szpiegów? Jeśli się okaże, że straciłam sześć
godzin na zabawę w kotka i myszkę tylko po
to, aby potem ręczyć za jakąś zgrąję monarchistycznych
tępaków, którzy nie pamiętają, jak uruchomić
kuchenkę, to chyba się wścieknę.
- Statek jest opuszczony - komputer stwierdził
bez entuzjazmu.
- Opuszczony? Skąd możesz o tym wiedzieć?
- Analiza sygnałów radiowych wskazuje, że
generatory statku są wyłączone i były nieczynne
już przez mniej więcej dwieście lat, prawie
dwie dekady. System podtrzymywania życia na
jednostkach tego typu może pracować nie dłużej
niż pięćdziesiąt lat.
- Nigdy nie przestajesz mnie zadziwiać. Cholera,
musimy znąjdować się praktycznie tuż nad nim,
jeśli jestbś w stanie wydobyć te informacje
z jednego skanu. Skończmy tę pogawędkę i przygotujmy
się na powitanie. Końcowe podejście było tak
samo wykańczające, jak poprzedzające je długie
godziny cichego skradania się.
W jej oczach ten statek miał w sobie coś z
drapieżnika. Czuła się przynętą, za którą
za chwilę zamknie się jedyna droga ucieczki.
Jeszcze raz spróbowała nawiązać kontakt radiowy,
ale skutek był taki sam. Po minucie lub dwóch
dała sobie spokój. Wyglądało na to, że komputer
miał rację, na jego pokładzie nie było nikogo,
kto mógłby jej odpowiedzieć.
Zbliżyła się na odległość kilku kilometrów,
na tyle blisko, że mogła go obserwować gołym
okiem. Za pomocą kamery, przy największym
powiększeniu mogła dostrzec na powierzchni
kadłuba pojedyncze nity.
- Nie wygląda na znacznie uszkodzonego - głośno
skomentowała. - Gęstość materii jest tu dosyć
niska. - Kiedy na jej oczach powoli się obracał,
wstrzymała oddech. Na spodzie kadłuba widniały
dwa przypalone równoległe ślady ognia lasera.
-
O rany - powiedziała. - Widzisz to?
- Wygląda na to, że ma za sobą parę modyfikacji
konstrukcyjnych kadłuba - skomentował komputer.
Pomimo napięcia w jego głosie, Elaine roześmiała
się.
- To są ślady po walce, ty metalowy głuptasie.
To był pojedynek na lasery. I wygląda na to,
że przegrali. Uszkodzenia ujawniały z reguły
niewidoczne wnętrza statku, wiszące w próżni
rury i kable, porozrywaną strukturę plastrów
zbiornika paliwa. Pojazd obracał się nadal.
Podwozie, jakby chcąc ukryć swoje rany, powoli
znikało z jej pola widzenia.
- No dobrze. On faktycznie musi być opuszczony
- zakończyła dociekania. - Przejdę na jego
pokład i trochę się rozejrzę. Może za niego
jest wyzna. czona jakaś nagroda.
Jak większość pilotów nie lubiła opuszczać
swojego bezpiecznego statku. W tych warunkach
może nawet rozsądniej by było pozostawić Maida
w bezpiecznej odległości i dystans pomiędzy
dwoma statkami pokonać w skafandrze kosmicznym.
Jednakże na tle gwiazd i w tej otchłani kosmosu
taki skafander wydaje się być szalenie mały
i kruchy, a świadomość, że najbliższa ludzka
pomoc jest w odległości kilku lat świetlnych,
potrafi wielu zniechęcić. Z czymkolwiek wiązałoby
się dokowanie na bezwładnym opuszczonym statku,
to świadomość posiadania nad głową stalowej
struktury kadłuba oraz wiara we własne umiejętności
wydawały się jej o wiele ciekawszą opcją.
Ze względu na jej zdenerwowanie pierwsze podejście
zupełnie się nie powiodło, praktycznie nie
wcelowała w statek. Za drugim razem wszystko
wypadło doskonale. Nadlatywała od dołu. Ogromna
sylwetka przypominała wielki
młot, który w każdej chwili mógł ją zmiażdżyć.
Cal po calu zbliżała się do obcej stalowej
powierzchni; wysunięty kanał dokujący szukał
odpowiedniego drugiego włazu. Kiedy się zetknęły,
przez cały kadłub przebiegło lekkie drżenie,
Elaine szybko zastopowała wszystkie silniki.
Dwa z nich, połączone ze sobą cienkim łączem,
rozpoczęły wspólny dryf.
Odpięła wszystkie pasy i niepewnie stanęła
na zdrętwiałych nogach. Wielogodzinne siedzenie
dało o sobie znać. W jednej chwili całą dolną
część ciała ogarnął ból
i mrowienie. Na głównym ekranie widziała obracające
się wolno gwiazdy.
W przejściu panowała próżnia, obydwa statki
były połączone tunelem z włókien węglowych.
Chwyciła się poręczy i starając się nie myśleć
o tym, co mogło się stać, gdyby komputer nagle
uruchomił któryś z silników, wciągnęła się
do środka. Przy każdym drgnieniu tunelu Elaine
miała wraienie, że za chwilę się złoży i obydwa
stalowe cielska zgniotą ją jak pluskwę. W
teorii biegnące przez plastyk pręty pamięciowe,
w razie gdyby tunel skrócił się o pięć procent,
miały automatycznie usztywnić konstrukcję;
mimo to nie ufała jednak inżynierom.
Wydawało się jej raczej wątpliwe, aby ktoś,
kto znalazł się w takiej sytuacji, mógł przeżyć
i osobiście wnieść skargę. W kosmosie słowo
"tragiczny" w znaczeniu "tragiczny
wypadek" jest lekką przesadą. Kiedy dotarła
do komory ciśnieniowej drugiego statku, ogarnęło
ją uczucie ulgi. powierzchnia kadłuba była
pokryta patyną pyłu i małymi błyszczącymi
cząsteczkami, które mogły być kryształami
lodu lub fragmentami gruzu.
|