Home
The Stories
Faust

 





e-mail
PL FFE Site
Webmaster


Hosting by:

StareGry.pl
stare gry, klasyka,
abadonware


Best view: IE 5+
800x600
1024x768
screen resolution







"Faust" by: S.L.A.M


strona 2


Statek po prostu odbijał światło gwiazd systemu. Obracające się powierzchnie kadłuba, będące pod odpowiednim kątem, odbijały różny rodzaj światła, błyszczały przez kilka sekund, aby po chwili znowu zniknąć.
Według niej wszystkie zmiany następowały nieregularnie, komputer był jednak w stanie przetworzyć konkretny obraz.

- Czy na podstawie tych zmian światła możesz odtworzyć kształt tego statku?
- spytała. Na drugim ekranie pojawił się obraz długiego, jakby żądła, które wolno ,obracało się wokół przeciągniętej przez środek pionowej osi.

- Nie kojarzę takiego typu. Wygląda dość staroświecko. Mam nadzieję,
że do tego wszystkiego nie jest to jakiś obcy. Nigdy nie mogłam zapamiętać procedury "Pierwszych Spotkań". No, może z wyjątkiem kawałka "Chcę się
widzieć z dowódcą".

Abstrakcyjny obraz na drugim ekranie nagle wyostrzył się i pojawiła się na nim cała masa różnych znaczków i napisów. Szybko przeleciała po nowym odczycie i nie zauważywszy żadnych zewnętrznych wyrzutni pocisków odetchnęła z ulgą.

- Udało ci się go zidentyfikować, co. I co to takiego?

- Rozmiary pojazdu pasują do statków zwiadowczych dalekiego zasięgu klasy Weyprecht. W latach 2918-2993 Imperium wybudowało osiemdziesiąt cztery takie statki. Cztery jednostki tego typu są nadal w użyciu floty Imperium, jedenaście zaś jest nieprzypisanych. W naszym sektorze nie zgłoszono zaginięcia jednostki tego typu
.
- Napewno więc mam halucynacje. Muszę na jakiś czas to odstawić. -
Po chwili zastanowienia rzekła. - Poczekaj. A jeżeli to nie jest wytwór mojej
wyobraźni, a może Imperium wysłało tutąj swoich szpiegów? Jeśli się okaże, że straciłam sześć godzin na zabawę w kotka i myszkę tylko po to, aby potem ręczyć za jakąś zgrąję monarchistycznych tępaków, którzy nie pamiętają, jak uruchomić kuchenkę, to chyba się wścieknę.

- Statek jest opuszczony - komputer stwierdził bez entuzjazmu.

- Opuszczony? Skąd możesz o tym wiedzieć?

- Analiza sygnałów radiowych wskazuje, że generatory statku są wyłączone i były nieczynne już przez mniej więcej dwieście lat, prawie dwie dekady. System podtrzymywania życia na jednostkach tego typu może pracować nie dłużej niż pięćdziesiąt lat.

- Nigdy nie przestajesz mnie zadziwiać. Cholera, musimy znąjdować się praktycznie tuż nad nim, jeśli jestbś w stanie wydobyć te informacje z jednego skanu. Skończmy tę pogawędkę i przygotujmy się na powitanie. Końcowe podejście było tak samo wykańczające, jak poprzedzające je długie godziny cichego skradania się.

W jej oczach ten statek miał w sobie coś z drapieżnika. Czuła się przynętą, za którą za chwilę zamknie się jedyna droga ucieczki. Jeszcze raz spróbowała nawiązać kontakt radiowy, ale skutek był taki sam. Po minucie lub dwóch dała sobie spokój. Wyglądało na to, że komputer miał rację, na jego pokładzie nie było nikogo, kto mógłby jej odpowiedzieć.

Zbliżyła się na odległość kilku kilometrów, na tyle blisko, że mogła go obserwować gołym okiem. Za pomocą kamery, przy największym powiększeniu mogła dostrzec na powierzchni kadłuba pojedyncze nity.

- Nie wygląda na znacznie uszkodzonego - głośno skomentowała. - Gęstość materii jest tu dosyć niska. - Kiedy na jej oczach powoli się obracał, wstrzymała oddech. Na spodzie kadłuba widniały dwa przypalone równoległe ślady ognia lasera.

- O rany - powiedziała. - Widzisz to?

- Wygląda na to, że ma za sobą parę modyfikacji konstrukcyjnych kadłuba - skomentował komputer. Pomimo napięcia w jego głosie, Elaine roześmiała się.

- To są ślady po walce, ty metalowy głuptasie. To był pojedynek na lasery. I wygląda na to, że przegrali. Uszkodzenia ujawniały z reguły niewidoczne wnętrza statku, wiszące w próżni rury i kable, porozrywaną strukturę plastrów zbiornika paliwa. Pojazd obracał się nadal. Podwozie, jakby chcąc ukryć swoje rany, powoli znikało z jej pola widzenia.

- No dobrze. On faktycznie musi być opuszczony - zakończyła dociekania. - Przejdę na jego pokład i trochę się rozejrzę. Może za niego jest wyzna. czona jakaś nagroda.

Jak większość pilotów nie lubiła opuszczać swojego bezpiecznego statku. W tych warunkach może nawet rozsądniej by było pozostawić Maida w bezpiecznej odległości i dystans pomiędzy dwoma statkami pokonać w skafandrze kosmicznym. Jednakże na tle gwiazd i w tej otchłani kosmosu taki skafander wydaje się być szalenie mały i kruchy, a świadomość, że najbliższa ludzka pomoc jest w odległości kilku lat świetlnych, potrafi wielu zniechęcić. Z czymkolwiek wiązałoby się dokowanie na bezwładnym opuszczonym statku, to świadomość posiadania nad głową stalowej struktury kadłuba oraz wiara we własne umiejętności wydawały się jej o wiele ciekawszą opcją.

Ze względu na jej zdenerwowanie pierwsze podejście zupełnie się nie powiodło, praktycznie nie wcelowała w statek. Za drugim razem wszystko wypadło doskonale. Nadlatywała od dołu. Ogromna sylwetka przypominała
wielki młot, który w każdej chwili mógł ją zmiażdżyć. Cal po calu zbliżała się do obcej stalowej powierzchni; wysunięty kanał dokujący szukał odpowiedniego drugiego włazu. Kiedy się zetknęły, przez cały kadłub przebiegło lekkie drżenie, Elaine szybko zastopowała wszystkie silniki.

Dwa z nich, połączone ze sobą cienkim łączem, rozpoczęły wspólny dryf.
Odpięła wszystkie pasy i niepewnie stanęła na zdrętwiałych nogach. Wielogodzinne siedzenie dało o sobie znać. W jednej chwili całą dolną część ciała ogarnął ból
i mrowienie. Na głównym ekranie widziała obracające się wolno gwiazdy.

W przejściu panowała próżnia, obydwa statki były połączone tunelem z włókien węglowych. Chwyciła się poręczy i starając się nie myśleć o tym, co mogło się stać, gdyby komputer nagle uruchomił któryś z silników, wciągnęła się do środka. Przy każdym drgnieniu tunelu Elaine miała wraienie, że za chwilę się złoży i obydwa stalowe cielska zgniotą ją jak pluskwę. W teorii biegnące przez plastyk pręty pamięciowe, w razie gdyby tunel skrócił się o pięć procent, miały automatycznie usztywnić konstrukcję; mimo to nie ufała jednak inżynierom.

Wydawało się jej raczej wątpliwe, aby ktoś, kto znalazł się w takiej sytuacji, mógł przeżyć i osobiście wnieść skargę. W kosmosie słowo "tragiczny" w znaczeniu "tragiczny wypadek" jest lekką przesadą. Kiedy dotarła do komory ciśnieniowej drugiego statku, ogarnęło ją uczucie ulgi. powierzchnia kadłuba była pokryta patyną pyłu i małymi błyszczącymi cząsteczkami, które mogły być kryształami lodu lub fragmentami gruzu.


Czytaj dalej >>>

 

przejdź do strony: 1 2 3 4





 


Frontier: First Encounters by David Braben and Frontier Developments ©1995
Everything else ©2002 Marcin Oleksy unless otherwise stated
    PL Frontier: First Encounters Web Site