|
Jak to było... .
Przygodę z Frontierem zacząłem w 1993r. Kiedy
to jego amigowa wersja ukazała się w Polsce.
Oczywiście jak prawie każdy ówczesny posiadacz
Amigi (konkretnie modelu CDTV) miałem dostęp
raczej tylko do pirackich gier (oryginalne
albo były absurdalnie drogie, albo po prostu
niedostępne). W takiej też pirackiej wersji
trafił do mnie spolszczony Frontier Elite
II. Na początku nie wiedziałem o co w tej
grze chodzi (żaden opis nie był jeszcze wtedy
dostępny, a internet w Polsce to była fikcja),
więc przez niezły kawał czasu próbowałem oderwać
się statkiem od ziemi i polecieć gdzieś.
Gdy wreszcie mi się to udało (pamiętam jak
dziś, że pierwszego udanego lotu dokonałem
z Olympus Village na Marsie do Tokio na Ziemi),
poznałem jak wolną, rozbudowaną i jak niesamowicie
wciągającą grą jest Frontier Elite II ! Wtedy
zaczęła się moja prawdziwa przygoda z Frontierem,
która trwa aż po dzisiejszy dzień. Mój pierwszy
udany lot zachęcił innych moich przyjaciół
do zagrania we Frontiera i w każdym przypadku
również oni tak jak ja zostali jego fanami.
Zaczęły się wymiany doświadczeń, przygód i
innych rzeczy, których się doświadczało grając
we Frontiera. Tutaj chciałbym pozdrowić moich
Łódzkich kumpli (obecnie mieszkam na Śląsku),
z którymi 11-12 lat temu odkrywałem świat
Frontiera, tj. Wojtka, Marcina, Dominika i
Sebastiana.
Wielu zapewne zapyta czy grałem też w "Elite"
- pierwszą część trylogii. Odpowiadam, że
owszem, ale dopiero rok po odkryciu Frontiera.
Stąd też nie była w stanie zachwycić mnie
tak jak jej sequel, ale nie mniej była ciekawym
doświadczeniem i porównaniem na jak wysoki
poziom "skoczył" David Braben tworząc
"Frontier Elite II". Jako ciekawostkę
dodam, że pierwszą grą typu "Elite"
w którą zagrałem była pewnie bardzo mała znana
gra "Return to Earth". Jej pełna
wersja była zamieszczona na jednej z dwóch
płyt "17Bit Collection" dla Amigi
CDTV.
Jeśli nie graliście w nią nigdy to zachęcam
gorąco, jeśli uda wam się ją znaleźć. Ja do
tej pory mam te płyty tylko niestety nie mam
już Amigi CDTV. Jej miejsce zastąpiła dopalona
Amiga 1200 co można zobaczyć na jednym ze
zdjęć, ale to inna historia. W każdym razie
do dziś dzień pogrywam sobie we "Frontier
Elite II" na Amidze :).
Frontier First Encounters....czyli spotkanie
pierwszego stopnia.
"Frontier
First Encounters....czyli spotkanie pierwszego
stopnia"
O sequelu Frontiera dowiedziałem się dosyć
późno (jak większość jego fanów w Polsce).
Główną przyczyną tego stanu rzeczy był brak
Komputera klasy PC (ja i większośc moich znajomych
mieliśmy nadal Amigi), na który to ukazała
się ta wspaniała gra. Dlatego prócz małej
wzmianki bodajże w "Secret Service",
nikt nic o niej więcej nie słyszał. Historię
wydania i jej sukcesu nie będe opisywał, zrobił
już to bardzo dobrze inny wielki fan tej gry
(Sick - pozdrowionka!) .
Tak naprawdę "Frontier First Encounters"
zobaczyłem w 2002 roku. Wtedy to korzystając
z dobrodziejstw internetu, który zagościł
na stałe w moim domu w Łodzi, przypadkowo
natrafiłem na dobrze wszystkim znaną polską
stronę internetową poświęconą całkowicie "Frontier
First Encounters" ( www.frontier.prv.pl
). Autorem i administratorem tej stronki jest
Marcin Oleksy (Sick), z którym dalsze moje
losy poznawania świata (tym razem Frontier
First Encounters) pośrednio się skrzyżowały.
Dzięki niemu przecież udało mi się pierwszy
raz ujrzeć sequel tej cudownej gry, sequel
- o którego istnieniu tak na prawdę nie wiedziałem.
"First Encounters" uruchomiłem najpierw
pod DOSem. Efekt - trzy nieprzespane noce
i istny amok !!! Choć nie miałem muzyki (konfiguracja
karty dźwiękowej pozwalała tylko na udostępnienie
dźwięku w grze), grałem jak szalony. Gra którą
tak lubiłem, tak kochałem ma swojego Sequela
i to jakiego !!! Wszystko super tak jak we
Frontierze tylko że razy dwa ! Jednak prawdziwa
przygoda z "Frontiers First Encounters"
zaczęła się po odkryciu i zainstalowaniu jjffe
- dzieła Johna Jordana .
Wygoda użytkowania, niesłychana płynność i
przede wszystkim wyższa niż pod DOSem jakość
obrazu (dzięki wykorzystaniu DirectX) sprawiły,
że od tej gry po dzisiejszy dzień nie sposób
sie oderwać. Również sama strona internetowa
stworzona przez Sicka była istną kopalnią
wiedzy i prowadzona do dnia dzisiejszego w
taki sposób, że uważam ją (a widziałem wszystkie
chyba strony traktujące o FFE w internecie)
za najlepszą na świecie ! Teraz dzięki mojej
mrówczej pracy, będzie mogła być wzbogacona
o pierwszy w Polsce, wykonany z najwyższą
starannością Patch PL całkowicie mojego autorstwa
dla "Frontier First Encounters".
"Terminal
Informacyjny" - czyli Frontier First
Encounters po polsku !
O rozpoczęciu mojego projektu zdecydowały
dwie rzeczy. Pierwsza to chęć zrobienia czegoś
dla Frontiera, dla jego świata i magii. Ponieważ
profesjonalna polska strona internetowa już
została stworzona stwierdziłem, że idealnym
tematem będzie spolszczenie FFE, o którym
tyle sie mówiło na księdze, a nawet były próby
jego stworzenia (prace Komandora Domana).
Drugim powodem była chęć udostępnienia świata
"Frontier First Encounters" dla
wszystkich Polaków, którzy z różnych przyczyn
nie chcieli lub nie mogli w niego grać ze
względu na trudności językowe.
Poza tym dlaczego nie po Polsku? Jesteśmy
gorsi od Niemców, Francuzów czy Rosjan? No
pewnie że nie!!! Dlatego w mijającą dziesiątą
rocznicę wydania FFE, postanowiłem że spolszczę
go w maksymalnym stopniu w jakim będę mógł.
Prace zacząłem bardzo energicznie. Przez wiele
dni, po osiem i więcej godzin dziennie, tłumaczyłem
w kodzie ASCII tą wspaniałą grę. Przy okazji
chcąc nie chcąc odkryłem część jej sekretów
o których nie będe mówił - będzie to moje
brzemię (skutki uboczne - niestety :( ).
Chciałbym przy okazji serdecznie podziękować
i ucałować moją wspaniałą żonę, która wykazała
się niesamowitą wyrozumiałością i cierpliwością,
za co jej z całego kochającego serca dziękuję.
Bez niej na pewno nie doprowadziłbym tego
projektu do końca. To jej właśnie w głównej
mierze dedykuję to spolszczenie "Frontier
First Encounters".
Choć projekt posuwał się zdawać by się mogło
szybko do przodu, to było mnóstwo problemów
z jego realizacją. Przede wszystkim zawiłości
kodu ASCII i jego ograniczona funkcjonalność.
Niestety cała gra jest napisana w tzw. nierozszerzonym
kodzie ASCII, co oznacza, że nie ma w tablicy
symboli odpowiedników polskich liter. Dlatego
już na początku odpadła możliwość użycia wszelkich
"ąśęźćół" itp. Następnym ciągle
powtarzającym się problemem była określona
długość (ograniczona) ciągu znaków określających
daną frazę czy wyraz.
I tak na przykład wyraz "Police"
składa się z sześciu liter i tyle maksymalnie
może posiadać jego polski odpowiednik. Stąd
też wyraz "Policja" jest już za
długi o jedną literę, a to wystarczy aby nie
można było go użyć. W niektórych przypadkach
stosowałem skróty, jeśli oczywiście uznałem,
że będą one czytelne dla potencjalnych graczy.
Nie zawsze jednak dawało to sensowne rezultaty
i czasami byłem zmuszony (po przeanalizowaniu
wszelkich "za" i "przeciw")
pozostawić oryginalną pisownię.
Dlatego drogi graczu/fanie FFE, jeśli zauważysz
w mojej wersji polskiej FFE jakieś nieprzetłumaczone
wyrazy to albo dlatego, że nie znalazłem na
nie sensownego polskiego odpowiednika o określonej
ilości liter, albo ze względu na prośby graczy
o pozostawienie niektórych oryginalnych nazw
i określeń (zwłaszcza rang, odznaczeń czy
statków). Jedyne co na prawdę nie zostało
w ogóle przetłumaczone to żurnale (czyli frontierowe
gazetki), do których za Chiny Ludowe nie mogłem
"dokopać" się w plikach gry. Najprawdopodobniej
zostały one zaaplikowane w innym nie znanym
mi formacie.
Jeśli chodzi o samo spolszczanie FFE, to uzbrojony
w trzy słowniki angielsko-polskie (w tym jeden
techniczny 2000 stron!) , jeden polsko-angielski
i internetowy słownik angielsko-polski Online,
starałem się maksymalnie przekazać to co chcieli
przekazać autorzy gry. Dlatego korzystając
z mojej znajomości gramatyki angielskiej (która
jest na w miarę dobrym poziomie) i klimatów
angielskiego humoru chciałem jak najwierniej
przekazać całą treść komunikatów, dialogów,
nazw, itp. Podczas tłumaczenia nie opierałem
się o żadne z istniejących spolszczeń Frontiera
(chodzi o polską wersję Frontier Elite II
na Amidze , oraz tłumaczenia wykonane przez
Komandora Domana).
Można to w bardzo łatwy sposób sprawdzić porównując
je ze sobą. Oczywiście nie możliwością było
nie przetłumaczenie czegoś podobnie albo nawet
tak samo (tylko niektóre krótkie określenia
i nazwy), ale mieści się to w granicach błędu
statystycznego.
Jak
się to robi, czyli czas uruchomić heksedytor!
Na samym początku chcę zaznaczyć, że nie jestem
jakimś informatykiem, ani nie zajmuję się
na codzień takimi rzeczami jak grzebanie w
plikach tytułowym heksedytorem. Tak na prawdę
specjalnie dla potrzeb spolszczenia FFE poznałem
podstawy obsługi tego programu, oraz kodu
ASCII w którym FFE jest napisany. Chciałbym
podziekować tutaj moim znajomym hanysom :)
tj. Marcinowi i Darkowi, za pomoc i wskazówki
dotyczące edycji kodu ASCII. Nie lubię też
ludzi, którzy z byle prostych rzeczy robią
wielkie tabu - tajemnice, na tyle "trudne"
i "zawiłe" dla przeciętnego Kowalskiego,
aby móc pokazać jacy są "fachowi"
i z jakich to mądrych ksiąg pobierali nauki.
Edycja kodu ASCII za pomocą heksedytora jest
bardzo prosta. Wystarczy wybrać dobry heksedytor
(ja posługiwałem się wersją demo UltraEdit-32)
i ostrożnie edytować otwarty kod. Ważne jest
aby każde wprowadzone zmiany nie zapisywać
na tym samym pliku, tylko na różnych jego
kopiach. Jest to spowodowane tym, że łatwo
coś "spierdzielić" w kodzie ASCII,
a o przywróceniu ustawień początkowych lub
wcześniejszych nie ma mowy bez zachowanej
wcześniejszej kopii.
Dlatego w specjalnie utworzonym przez mnie
katalogu dla potrzeb spolszczenia FFE, znajduje
się około 20 plików, które są "żywym"
dowodem na moją mrówczą pracę. Sama praca
z heksedytorem nie jest taka zła jeśli zachowa
się niezbędne środki ostrożności. Nie uważam
zatem mojego wyczynu za jakieś hakerskie czary-mary.
Twierdzę, że trudność mojego projektu nie
wynikała ze skomplikowanej edycji plików gry,
lecz z mozolnego tłumaczenia dziesiątek, ba!
setek wyrazów i zwrotów, i to w taki sposób,
aby efekt końcowy był jak najlepszy.
Tak na prawdę spolszczenia FFE mógł dokonać
każdy, ale pod warunkiem że miałby to co ja:
upór i szczerą chęć ukończenia projektu na
jak najwyższym poziomie. No może troszkę to
uprościłem, ale uwierzcie mi, że to żadna
filozofia :).
Odkrywajcie nowe Światy !!!
Komandor
Azzorek z Facece - wierny sługa Jego Eminencji
Imperatora
|